Wielkie, polskie wesele

Wielkie, polskie wesele

Byłam właśnie w tym okresie, w którym jednocześnie jest się najszczęśliwszą osobą na ziemi i najbardziej zestresowaną, jaką można sobie w ogóle wyobrazić. Odpowiedź na to, kim byłam, jest dość prosta – przyszłą panną młodą. Musiałam zorganizować wiele rzeczy, ale jedna z nich najbardziej spędzała mi sen z powiek. Była przecież clou całego programu – sala weselna. To ona, jako podstawa do wszystkich innych rzeczy, była najważniejsza. A ja musiałam znaleźć coś naprawdę dużego, bo zapowiadało się huczne, wielkie, polskie wesele. 

Najlepsza sala weselna w Łodzi 

duża sala weselna - łódźWiadomo, że od sali takiej się w ogóle zaczyna przygotowania do ślubu, z drugiej strony – to właśnie ona determinuje wszystko inne. Terminy i możliwości dojazdu fotografów, zespołu, to, który kościół wybrać i inne tego typu rzeczy. Na całe szczęście, kiedy w grę wchodzi duża sala weselna – łódź pozwala na szeroki wybór ofert. To prawda, liczyła się powierzchnia. Dlatego wszystkie poniżej pewnego progu, z miejsca odpadały. Jednak wielkość była tylko pierwszą cechą kwalifikacji jakiejś sali jako tej, którą w ogóle będę chciała przeglądać. Inne, równie istotne cechy, to sam wygląd. Chciałam, jak każda panna młoda, by mój ślub był naprawdę piękny, ale piękny w taki sposób, jaki mi się podoba. Dopasowany do mojego gustu. To jednak znowu – cecha, która sprawiała, że po zdjęciach mogłam się rozeznać co i jak. Dopiero mając pulę sal weselnych, które są odpowiednio duże i sprawiają na mnie dobre wrażenie wizualne, wchodziłam w konkretny. Po pierwsze – gastronomia. Jaka jest oferta, przecież goście nie tylko muszą coś zjeść, to nie jedna z takich imprez. Oni muszą z mojego wesela wyjść najedzeni do przesytu wręcz, chwaląc to, jakie potrawy były pyszne. Dlatego bardzo dużo uwagę kładłam na menu i to, co właściwie się w nim znajduje, biorąc na poprawkę to, jakie gusta smakowe ma moja rodzina. Na koniec – cena. To nie tak, że chciałam na czymkolwiek oszczędzić, a już na pewno nie na sali weselne, chodziło jednak o to, by po pierwsze nie przepłacić. 

Moje poszukiwania trwały długo, to prawda. Sama kwalifikacja wstępna zajęła sporo czasu, bo nie chciałam niepotrzebnie przeglądać ofert, które już u podstaw okazują się nie spełniać moich najważniejszych wymagań. Później jeździłam w różne miejsca, osobiście dogadywałam się z kierowniczkami i kierownikami. I właśnie dlatego mój wybór był idealny. Wybrałam taką salę weselną, która była wręcz szyta na miarę. Dostosowana do preferencji moich i mojej rodziny. Dzięki temu, moje wesele było naprawdę udaną i niezapomnianą (jak najbardziej pozytywnie) imprezą.